Strona sprzedażowa retreatu: dlaczego ludzie wchodzą, czytają i nie zapisują się

Dostajesz wiadomość: „Czy na tym retreacie będę się czuła bezpiecznie, jeśli jadę sama?”

To pytanie nie padło na stronie, bo strona o tym nie mówi. Padło w wiadomości prywatnej, bo ta osoba była na tyle zdeterminowana, że zapytała. Za każdą, która zapytała, stoją inne, które zamknęły kartę bez pytania.

Strona sprzedażowa retreatu ma jedno zadanie: odpowiedzieć na pytania uczestnika, zanim je zada, i poprowadzić go do zapisu. Ten artykuł pokazuje, jak ją zbudować.

Czym jest strona sprzedażowa retreatu

Strona sprzedażowa retreatu (landing page) to osobna strona poświęcona jednej ofercie lub jednej edycji, której celem jest zapis uczestnika. Różni się od ogólnej strony marki. Na stronie marki opowiadasz, kim jesteś i co robisz. Na stronie sprzedażowej opowiadasz o konkretnym wyjeździe, w konkretnym terminie, dla konkretnej osoby, i zapraszasz ją do jednej decyzji.

Dlatego nie warto chować oferty retreatu w menu obok bloga, kontaktu i zakładki „o mnie”. Osoba, która szuka konkretnego wyjazdu, ma w głowie pytanie „czy to jest dla mnie?”, a nie „kim jest autorka?”.

Dlaczego uczestnik wychodzi ze strony retreatu

Nie widzi, dla kogo jest ten retreat

„Dla każdego, kto potrzebuje zwolnić” to opis, w którym nikt nie widzi siebie. Uczestnik szuka zdania, które zaczyna się od „jeśli jesteś kimś, kto...” i kończy się jego własną sytuacją.

Dostaje listę aktywności zamiast doświadczenia

Joga, medytacja, warsztaty, spacery, dobre jedzenie. Taką listę ma większość ofert, więc nie pomaga w wyborze. Uczestnik chce zobaczyć, jak wygląda dzień i jak się w nim czuje, a nie z czego składa się program.

Nie dostaje odpowiedzi na pytania, których nie zadał

Czy mogę jechać sama? Czy muszę mieć doświadczenie? Co jest w cenie? Co, jeśli będę musiała zrezygnować? Kto prowadzi i jak pracuje? Każde pytanie bez odpowiedzi to powód, żeby odłożyć decyzję, a odłożona decyzja rzadko wraca.

Po lewej fikcyjna oferta zbudowana z typowych błędów, po prawej strona, która skutecznie prowadzi do decyzji o zapisie.

Struktura strony sprzedażowej retreatu: osiem elementów

1. Nagłówek z obietnicą efektu

Nie „Weekendowy retreat jogi”, tylko to, co uczestnik zyska lub poczuje. Nazwa i termin mogą pójść do nagłówka pomocniczego.

2. Dla kogo jest retreat (i dla kogo nie)

Opisz konkretną sytuację uczestnika. Zdanie o tym, dla kogo retreat nie jest, buduje zaufanie, bo pokazuje, że wiesz, co robisz.

3. Jak wygląda dzień i przebieg całości

Zamiast listy zajęć opowiedz kolejne godziny jak scenę: poranek, pierwsze zajęcia, czas wolny, wieczór. Uczestnik ma sobie wyobrazić, że już tam jest.

4. Kto prowadzi i jak pracuje

Pokaż prowadzącą i jej metodę: skąd się wzięła, na czym polega, jak wygląda w praktyce. Tu uczestnik decyduje, czy zaufać.

5. Miejsce, zakwaterowanie i jedzenie

Prawdziwe zdjęcia i konkretne informacje: pokoje jedno- czy wieloosobowe, co jest na talerzu, jak wygląda dojazd. Brak konkretów budzi niepokój.

6. Opinie uczestników

Najlepsze są długie, szczere opinie z imieniem i, za zgodą, ze zdjęciem. Jedna opinia opisująca konkretną chwilę działa mocniej niż dziesięć ocen „polecam”.

7. Cena i to, co obejmuje

Podaj cenę wprost, a obok wartość: co dokładnie w niej jest, czego nie ma, jakie są warunki rezygnacji. Jak pracować z ceną w ofercie, opisujemy w tekście Cena retreatu.

8. Pytania i jeden jasny przycisk zapisu

Zakończ sekcją pytań, na które odpowiadasz z góry, i jednym przyciskiem zapisu. Krótki formularz zamiast długiej ankiety.

Jak opisać retreat, żeby nie brzmiał jak każdy inny

Najszybszy test: czy Twój opis zadziała po zasłonięciu nazwy? Jeśli tak samo mógłby opisywać inny retreat, jest za ogólny.

Poniżej przykład stylu, a nie propozycja programu.

Przed: „Zapraszamy na weekendowy retreat z jogą, medytacją i warsztatami w pięknym miejscu.”

Po: „Piątek, 17:00: oddajesz telefon do pudełka przy wejściu. Niedziela, 15:00: wracasz do domu i pierwszy raz od dawna nie sprawdzasz, ile masz wiadomości.”

Różnica nie polega na ładniejszych słowach. Druga wersja pokazuje scenę, którą uczestnik może sobie wyobrazić i ocenić, czy chce w niej być. Więcej o budowaniu własnego języka piszemy w artykule Marka wellness.

Najczęstsze błędy na stronie sprzedażowej retreatu

Ukrywanie ceny do kontaktu

Ukrywanie ceny zwykle rodzi więcej pytań niż odpowiedzi i odstrasza osoby, które nie chcą rozmawiać o pieniądzach, zanim zrozumieją ofertę.

Zbyt wiele przycisków

Zapis, kontakt, newsletter, media społecznościowe, blog. Gdy strona oferuje pięć dróg, uczestnik nie wybiera żadnej.

Zdjęcia, które mogłyby być z każdego retreatu

Fotografie z banku zdjęć mówią „taki sam jak inne”. Pokaż prawdziwe miejsce, prawdziwą grupę i prawdziwe jedzenie.

Najczęstsze pytania o stronę sprzedażową retreatu

Czy cena powinna być widoczna na stronie?

Tak. Podana wprost, razem z opisem tego, co obejmuje, buduje zaufanie. Brak ceny zwykle zamienia pierwszą rozmowę w negocjację, zanim uczestnik zrozumie wartość.

Czy potrzebuję osobnej strony na każdą edycję retreatu?

Najlepiej tak, jeśli edycje różnią się terminem, miejscem lub programem. Osobna strona pozwala skupić wszystkie informacje wokół jednej decyzji.

Ile tekstu powinna mieć strona retreatu?

Tyle, żeby odpowiedzieć na pytania uczestnika. Dla retreatu o wyższej cenie to zwykle więcej niż kilka akapitów, ale dłuższy tekst musi mieć strukturę, żeby dało się go przeskanować.

Strona, która prowadzi, a nie tylko informuje

Strona sprzedażowa retreatu nie jest folderem w internecie. To pierwsza rozmowa z uczestnikiem, zanim ten w ogóle do Ciebie napisze.

W Pixora Studio projektujemy kompletne strony sprzedażowe dla konkretnej oferty lub edycji retreatu, od nagłówka do przycisku zapisu. Zobacz stronę marketing dla retreatów i marek wellness albo sprawdź, gdzie Twoja komunikacja traci uczestników.

Previous
Previous

Audyt komunikacji hotelu lub retreatu: sześć obszarów, które możesz sprawdzić sam

Next
Next

Marketing nowego hotelu przed otwarciem: co zrobić, zanim otworzysz drzwi